Zrób mniej, żeby zrobić więcej – Kasia Podgórni

Zrób mniej, żeby zrobić więcej – Kasia Podgórni

Sthira Sukham Ᾱsanam. Definicję asany, którą podaje Patañjali w sutrze 46. rozdziału II znają, albo przynajmniej słyszeli, wszyscy. Roboczo przekładamy ją na zajęciach: Ᾱsana to pozycja wygodna i nieruchoma. To tłumaczenie jest tyleż dosłowne, co niefortunne. Nie chodzi bowiem w jodze o kształt ciała i długość trwania w pozycji, ale o esencję, to co dzieje się wewnątrz.

Weźmy osoby elastyczne, do których grona sama mam szczęście, bądź też nieszczęście należeć. Przyjęcie kształtu ciała i znalezienie w nim wygody często nie jest dla nas trudne. Mając dostępny pełen zakres ruchu, wchodzimy do pełnej pozycji i trwamy. Nieruchomo. I co? I nic. Nasze ego mówi nam, że dotkniemy głową stopy, albo stopą głowy, że zejdziemy do pełnego skłonu, albo założymy swobodnie lotos. Takie mamy ciało. Dlaeka-pada-rajakapotasana-i osób sztywnych z kolei dojście do jak najgłębszej pozycji to często kwestia ambicji, czyli de facto również ego. To ono usiłuje przekonać walczące o przetrwanie ciało, że jest wygodnie i że można wytrwać.

Od dziecka miałam łatwość wyginania się do tyłu. Wygięcia nie stanowiły dla mnie problemu nigdy. Są wygodne, mogę trwać nieruchomo w maksymalnym zakresie. Budzi to nawet podziw innych. Ego rośnie. Rośnie, dopóki nie dostanie po łapach.

Nie zapomnę nigdy klasy w Punie, podczas której przygotowywaliśmy się do Eka Pada Rajakapotasany I, czyli gołębia. Rajalaxmi, jedna z nauczycielek w Instytucie, kazała nam oprzeć biodra na wałkach i wyciągając tułów do góry przyciągać się do nogi z tyłu. Po co mi wałki? Pomyślałam, usiadłam płasko, położyłam nogę na głowie i trwałam dumna z siebie. Ego pęczniało z zadowolenia, dopóki nie zauważyła mnie Rajalaxmi. Nie musiała mnie bić, poprawiać, dotykać nawet. Zdruzgotała moje ego w kilku prostych zdaniach. Gdzie jest praca w Twojej pozycji? Gdzie przepływ energii? Popatrz na zdjęcie Gurujiego, czy on ma takie załamane plecy, takie napięcie w brzuchu, w głowie? Zbeształa mnie, że korzystam za wiele z elastyczności, ale moje ciało przyjmuje pustą formę, bez efektów jakie powinna dawać asana. Posadziła mnie na wałku, potem na dwóch. Zakazała chwytać dłonią za stopę, o kładzeniu na niej głowy już nie wspomnę. Po kilku jej komendach poczułam właściwą treść asany: przepływ energii w ciele, spokój w głowie, połączenie miedzy pracą nóg i pracą rąk, otwarcie klatki piersiowej.

O co więc w końcu chodzi w tej jodze? Mamy całe życie wzbraniać się przed wejściem do pełnej pozycji? Co trzeba zrobić, żeby pozycja nie była beztreściowym kształtem, ale soczystą, energetyczną asaną? Iyengar wyjaśnia to w swoim komentarzu do Jogasutr w taki sposób.

Jakąkolwiek asanę wykonujesz, nie powinna ona zakłócać normalnej struktury ciała anatomicznego. Każda jedna część stawów i mięśni powinna zostać zachowana w naturalnym kształcie i formie. Każdy z nas musi obserwować zniekształcenia, które pojawiają się podczas wykonywania asan i natychmiast je korygować. (B.K.S. Iyengar Core of the Yoga Sutras, Indie 2013, s. 148, tłum. moje.)

Tym, co kryje się pod słowem sukha, jest utrzymanie maksymalnie skoncentrowanej świadomości w każdej komórce ciała. Z kolei sthira oznacza obserwowanie przejawów ego w praktyce asan i kontynuowanie praktyki bez wyrażania ego.

To chyba najtrudniejsze do przełknięcia w praktyce asan. Zrobić mniej, niż się może, niż chce nasza duma i przekonanie, że możemy. Zwłaszcza, jeśli nasze ciało jest elastycznie i fizycznie ma możliwość przyjęcia ostatecznego kształtu asany. Ale żeby kształt ten nie był pustą formą, warto się czasem cofnąć o krok. Wziąć kostkę, pasek, wałek. Dojść do połowy drogi w asanie i poczuć, obserwować. Jak płynie energia? Czy od podstawy po szczyt pozycji ciało jest połączone? Jak zachowuje się oddech? W jakim stanie jest umysł?

Nie zachęcam do pozostania w połowie drogi przez całe swoje jogiczne życie. Należy iść dalej, do pełnej pozycji, ale ze świadomością, co wydarza się w asanie, pamiętając co tak naprawdę oznaczają słowa sukha i sthira. W przeciwnym razie nasza joga nie będzie różnić się niczym od zaawansowanej gimnastyki, która owszem, może i poprawi samopoczucie i kondycję fizyczną, ale na poziomie fizjologicznym, psychicznym, energetycznym niewiele zmieni. Warto zrobić więcej od wewnątrz, zamiast bezmyślnie kłaść głowę na stopie.

Zdj. Maciej Bujak